Nie da się ukryć, że zaczęły się wakacje, a co za tym idzie – czas rodzinnych wyjazdów i dalekich podróży. Co zrobić by podróż przebiegała spokojnie i bezpiecznie? Pamiętać o kilku podstawowych zasadach oraz bezwzględnie się ich trzymać. Tu nie ma taryfy ulgowej.

Bezpiecznie w aucie

Uwielbiamy rodzinne wyjazdy, wy z pewnością też. Myślę, że większość z was wyjeżdżałaby częściej jeśli byłaby taka możliwość. Ja spędzałabym jeden weekend w miesiącu w jakimś fajnym miejscu, bo dlaczego nie. Fajnie jest podróżować, zwiedzać, poznawać nowe miejsca. A tych dookoła nas jest mnóstwo. Tylko trzeba jeszcze bezpiecznie dotrzeć do celu. Jak to zrobić? Trzeba zadbać o stan samochodu, o jego sprawność – o oczywiste. Trzeba uważać na drogę, nie szaleć, myśleć za innych kierowców, za pieszych, czasem nawet za sany i jelenie, psy, koty i co jeszcze może na drodze się znaleźć. Trzeba pamiętać o odpoczynku, przerwach w czasie jazdy, zapasie wody, naładowanym telefonie. Wszystko to takie jakby proste, każdy zna. A co jeśli jedziemy w podróż z małymi dziećmi?

Bezpiecznie z dziećmi

Fotelik samochodowy
Tu nie ma dyskusji, fotelik musi być, a w foteliku musi być dziecko – zapięte. Ten temat niestety ciągle kuleje i serce mnie boli, kiedy widzę te wszystkie zdjęcia w sieci. Po raz, nie pamiętam już, który będę Wam truć tyłki, że dobrze zamontowany fotelik to taki, który mocno przylega do kanapy samochodu. Że najmłodsze i nieco starsze dzieci wozimy tyłem – jak najdłużej. Że pasy dociągamy jak najmocniej się da – nie zgniotą Wam dziecka. ECE R44-03, ECE R44-04 to nie są żadne testy bezpieczeństwa, a jedynie homologacja dopuszczająca do sprzedaży. Jeśli jakikolwiek sprzedawca chce Wam wmówić, że fotelik jest zgodny z tą normą – nie dajcie się nabrać. Homologacja to nie są testy zderzeniowe. Więc jeśli już w Waszym samochodzie znalazł miejsce porządny i dobrze zamontowany fotelik, pozostaje tylko prawidłowo zapiać w nim dziecko. I to jest kolejny punkt, z którym spora część rodziców ma problem. Pasy niedociągnięte, luźne, poskręcane jak sprężyna lub zupełnie rozpięte. A wystarczy chwila, by prawidłowo przygotować dziecko do podróży. Pamiętajcie również o tym, że w czasie jazdy nie odpinamy dziecku pasów, nawet jeśli płacze i krzyczy. W takiej sytuacji zjeżdżamy na pobocze, czy pierwszy napotkany parking, stację benzynową, tam zatrzymujemy się, wyłączamy silnik i dopiero możemy odpiąć dziecko, wyciągnąć na chwilę. Jazdę kontynuujemy dopiero, gdy uspokoimy dziecko i znów prawidłowo zapniemy je w foteliku.

Luźne przedmioty
One zdecydowanie nie są pożądane na pokładzie. Warto zainwestować w organizer, który pomieści wszystkie skarby i zapewni bezpieczeństwo. Dlaczego bezpieczeństwo? Ponieważ na luźne, nawet lekkie przedmioty, w czasie wypadku działają siły. I te siły powodują, że taki tablet, ważący kila deko może uderzyć w nasze dziecko z siła 5 kilogramowego kamienia. Taka fizyka – jej nie da się oszukać. Więc jeśli tylna kanapa Waszego samochodu wygląda jak sklep z zabawkami to trzeba coś z tym zrobić. Wybór jest ogromny, są organizery z miejscem na tablet – bezpieczniejsze to niż trzymanie sprzętu przez dziecko, są też takie montowane na środku kanapy. Pisałam o kilku jakiś czas temu we wpisie o dziecięcych podróżach.

Kocyk
Nawet dwa, duży i mały. Mały dla dziecka, kiedy podczas podróży uśnie, warto okryć je kocykiem. W końcu nie rusza się, a często musimy jechać z klimatyzacją. Możemy też zaopatrzyć się w kocyk z babusa, ten z kolei przydaje się podczas upału, ponieważ utrzymuje temperaturę niższą o kilka stopni niż otoczenie. Nie wiem jak, ale bambus ma taką właściwość. Kocyk bambusowy sprawdził się o nas doskonale rok temu, gdy musieliśmy przejechać prawie 400 km w 40-stopniowym upale. Zaś zwykły kocyk z polaru przyda się na chłodniejsze dni, albo kiedy w czasie drogi mamy ochotę na postój i mały piknik. Ja taki koc mam w samochodzie przez cały rok, nigd nie wiadomo jaka pogoda będzie za 100 km.

Woda i mokre chusteczki
Nie liczcie na to, że zawsze szybko znajdziecie stację benzynową lub sklep. Nadal są miejsca, gdzie o to ciężko. Dlatego kiedy szykuje się nam dłuższa podróż obowiązkowo mamy w bagażniku 3 dwulitrowe butelki z wodą, a w środku dwie półlitrowe. Mokre chusteczki to już norma podczas wyjazdów, trzeba wyczyścić rączki, czasem pupę, wtedy bez chusteczek ani rusz.

Sprawny samochód
Przed każdym dalekim wyjazdem warto sprawdzić stan samochodu. Nikt przecież nie chciałby stać w szczerym polu z awarią. Kiedy byłam dzieckiem zdarzyła nam się taka sytuacja. Może nie było to odludzie, ale jednak. W takich sytuacjach przydają się wszystkie wyżej wymienione rzeczy plus:
– pełna bateria w telefonie i ładowarka,
– notes z najważniejszymi numerami telefonów,
– dokumenty,
– książeczka zdrowia dziecka,
– apteczka, a w niej termometr, syrop przeciwgorączkowy oraz reszta podstawowego wyposażenia,
– gotówka, czasami nic nam nie da plastik.

Istnieje też wiele czynników niezależnych od nas, jednak zawsze musimy pamiętać, żeby zadbać o to o co możemy. To taki nasz wkład, sobie nie będziemy mogli zarzucić niczego, będziemy mieć spokojne sumienie. Więc jak? Jesteście gotowi do wakacyjnych wyjazdów? A może powiecie mi jak Wy dbacie o bezpieczną podróż?
IMG_20160501_161734 kz_11

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • I suche chusteczki, żeby nie musieć za każdym razem całej torby przewalać w ich poszukiwaniu;)

  • My to nawet na krótkie czasy wozimy pierdyliard najróżniejszych rzeczy, kocyków, soczków, zabawek, tabletów, ubrań na przebranie, itd. 😉

    • Macie pewnie duże auto 😉

      • Teraz w miarę duże, ale wcześniej jeździliśmy małym hatchback’iem i też musiało się jakoś pomieścić 😉

  • prawidłowego zapięcia pasów muszę pilnować ja, niestety Pan tata ma z tym problem :( a to bardzo ważne

  • Moi chłopcy po prostu już sami wiedzą, że pasy trzeba zapinać. Najważniejsze według mnie, to zabranie ze sobą wody do picia – zwłaszcza w lecie. Nie trzeba dużo, żeby stanąć w korku, bo np. jest wypadek i nie da się ominąć lub jak to bywa na mojej “ulubionej” A4, kolejka do bramki. Wtedy w rozgrzanym samochodzie bez wody do picia można sobie zrobić krzywdę i nawet klimatyzacja nie pomoże, a stać można i kilka godzin.

  • O A4 to już legendy krążą, niekoniecznie te fajne 😉 Mnie przeraża liczba rodziców, którzy zupełnie w żaden sposób nie zapinają fotelika, czy dziecka w foteliku, co oni myślą, że jak wsadzą dziecko w fotelik to już w jakiś magiczny sposób ma pomagać i być bezpieczniej?!

  • Gosia

    U nas zapięte pasy to podstawa. Staram się też wszystko z auta na czas drogi poukładać i pozamykać w schowkach.

  • Pingback: Ferie zimowe 2017 | Dzieciorka()