Nie ukrywałam tego, że karmię piersią. To zupełnie normalne, że to robiłam. Jednak jak zauważyłaś nie obnoszę się z tym, nie mam karmiących zdjęć, nie piszę o karmieniu zbyt wiele. Nie robię tego z kilku powodów, główny jest taki, że nie będę wchodzić w paradę dziewczynom, które o karmieniu piersią mają ogromną wiedzę. Dlatego i w tym tekście nie znajdziesz złotych rad, nie znajdziesz informacji czysto praktycznych ani tym bardziej medycznych. Za to podzielę się z Tobą moimi historiami karmienia piersią. Mimo, iż jestem jedna to przygody z kp mam dwie, i do tego bardzo różne.

Pierwsze karmienie piersią – Rozalia

Będąc w ciąży nie chciałam karmić, miałam w głowie różne zawirowania i teorie. Byłam nastawiona na podanie butli, wolność osobistą. Uważałam, że karmienie piersią to co obrzydliwego. Potem urodziłam, przystawiłam Rozalkę do piersi, bo położna przyniosła ją i powiedziała, żeby nakarmić. Płakałam z bólu przy popękanych brodawkach, bo nikt mi nie mówił o tym, by przygotować piersi do tej ciężkiej pracy. Płakałam, gdy nawał pokarmu sprawiał, że z moich piersi robiły się głazy – ciężkie i bolące, utrudniające małej prawidłowe przyssanie się. Wściekałam się, kiedy karmiąc jedną piersią, z drugiej tryskała fontanna mleka. Przez pierwsze miesiące w staniku nosiłam pieluchy tetrowe. Po 4 tygodniach trafił się nam pierwszy kryzys laktacyjny, ale to taki konkretny. Rozalka przez trzy dni nie schodziła z piersi, jadła cały czas, a ja wpadłam w panikę. Dzięki położnej udało mi się to przetrwać. A to naprawdę szok, kiedy dziecko jedzące jak w zegarku, nagle chce jeść bez przerwy! Po 4 miesiącu znów coś się zmieniło, gdy potrzebowałam odciągnąć mleko okazało się, że nie leci. Wtedy pierwszy raz podałam Rozalce mm. Najpierw tylko na noc, bo skoro popołudniu nie mogłam odciągnąć mleka to myślałam, że wieczorem mam braki pokarmu. W podobnym czasie, około 5 miesiąca zaczęłam rozszerzać jej dietę. Mała bardzo szybko zamieniła pierś na obiadek. Ilość kamień z piersi zmniejszała się regularnie, aż do 9 miesiąca. Kiedy Rozalka postawiła pierwsze samodzielne kroki skończyło się nasze karmienie piersią. Tak po prostu, bez płaczu, pewnego poranka Rozalka po prostu odwróciła się od piersi.

Czy coś zrobiłam źle?

W zasadzie to nie mam pewności. Nie wiedziałam wielu rzeczy, nie wiedziałam, że kryzys kryzysowi nierówny i że tak naprawdę to wcale nie kryzys, a lepsze dopasowywanie się mleka do dziecka. Przez tą niewiedzę stopniowo odstawiałam dziecko od piersi już od 5 miesiąca życia. Trwało to 4 miesiące i obyło się bezboleśnie, a ja cieszyłam się, że odbyło się to właśnie w taki sposób. Wiedziałam już z czym się wiąże karmienie piersią i miałam mocny plan, że z kolejnym dzieckiem postąpię tak samo. Nie przewidziałam jednak, że Florka będzie zupełnie inna od starszej siostry.

Drugie karmienie piersią – Florentyna

Florcia urodziła się przez planowane cesarskie cięcie. Nasz kontakt skóra do skóry trwał raptem parę chwil. Położne zamiast dać mi córkę zawiozły ją do inkubatora, by się ogrzała. Około 6 godzin po porodzie kazałam Szymonowi pójść po małą, bo żadna z położnych nie przychodziła. Kiedy już miałam Florkę przy sobie od razu przystawiłam ją do piersi. Nauczona doświadczeniem wiedziałam co mnie czeka – popękane brodawki zanim mała nauczy się dobrze ssać, nawał pokarmu, niekontrolowany wypływ. Na wszystko byłam przygotowana, tylko nie na to, że moje dziecko będzie jadło co godzinę!

Bo wiesz, niby matka mądra jak już ma jedno dziecko. A tu się okazało, że wiem tylko tyle, że nic nie wiem. Florka jadła co chwila, ulewała, ja dałam się wpędzić w pułapkę karmienia na żądanie. Celowo mówię o pułapce, bo po obserwacji MOICH dzieci widzę, że nie każde dziecko do takiego karmienia się nadaje. Kiedy uparłam się, że będę karmić o określonych porach okazało się, że od razu mam spokojniejsze dziecko, że zniknęły ulewania. Niestety letnie, gorące noce nas pokonały, więc Florka spędzała całą noc ze mną mając nieograniczony dostęp do mleka. W dzień było lepiej, bo zaczęła jeść już stałe pokarmy.

W każdym razie doszło do momentu, kiedy zaczęłam być dla niej smoczkiem! Rozumiecie to? Ona nie jadła, ona sobie trzymała pierś. I to był moment, w którym postanowiłam, że naturalnie to karmić się będziemy tylko nocą. W ciągu dnia moje mleko jadła dwa razy, reszta to było już drugie śniadanie, obiad i kaszka na kolację. Zostawiłam w planie poranne karmienie, popołudniu dostawała mm. No a nocą nadal miała pierś, jak tylko chciała.

No i się skończyło!

Dlatego dziś mogę opowiedzieć Ci o moich historiach. Gdybym nadal karmiła Florkę na ten tekst musiałabyś jeszcze poczekać. Ale zdarzyło się tak, że się rozchorowałam. Dwóch lekarzy mnie próbowało leczyć babcinymi sposobami, ale żaden mnie dobrze nie zdiagnozował. Skończyło się na tym, że lekarz numer trzy musiał dać mi takie leki, by szybko postawić mnie na nogi (chorowałam bez poprawy ponad dwa tygodnie), że musiałam odstawić Florkę na minimum 10 dni. Na początku myślałam, że wrócę do kp, ale kiedy zauważyłam jakie zmiany zaszły po odstawieniu małej to z pełną świadomością zostanę przy tym co jest. I wiem, mam świadomość, że WHO zaleca karmienie piersią przynajmniej do roku, i taki był mój plan, ale życie go zweryfikowało.

Dziś Florka nie jest karmiona piersią. Za to w ciągu dwóch tygodni na mm zaczęła mieć stałe pory posiłków, lepiej śpi, jest weselsza, bardziej skora do śmiechu i zabawy. Co więcej, przestała jeść nocą! Dasz wiarę, dziecko, które potrzebowało nocą piersi co godzinę, dwie , wypija teraz butelkę mleka o 21.00 i nie je aż do 7.00!! Ja też nie mogłam w to uwierzyć. Z każdą kolejną nocą i pobudki były rzadsze, kilka ostatnich przespałam w całości (tfu, tfu).

Powiem Ci więcej, mimo, iż obie moje mleczne drogi sk0ńczyły się w 9 miesiącu życia dziewczynek to patrząc z perspektywy czasu nie chciałabym nic zmieniać. Odstawienia wyszły nam dobrze, spokojnie, bez wielkiej świadomości co w ogóle się dzieje. Nie udało się dociągnąć do roku, jednak patrząc na swoje podejście z czasu ciąży z Rozalką to mój wynik jest naprawdę imponujący.

Karmienie piersią – długo, krótko czy wcale?

Na to pytanie mam tylko jedną dobrą odpowiedź – tak jak Ci pasuje, jak Ci odpowiada i jak odpowiada Twojemu dziecku. I nikt, absolutnie NIKT nie ma prawa powiedzieć Ci, że robisz źle. Wśród moich koleżanek są takie, które karmią dzieci ponad 2, a nawet 3 lata. Są też takie, które z różnych względów od razu podały butelkę. Takie, które odciągały swój pokarm przez jakiś czas i karmiły mieszanie. I wiesz co, każda z nich jest świetną matką, szczęśliwą kobietą. Potrafimy się spotkać i mimo różnych historii i podejść do karmienia dzieci nie zaglądamy sobie nawzajem do stanika. Nie udowadniamy drugiej, że to co robi jest głupie czy złe. Marzę o tym, żeby tak było u wszystkich. Żeby dziewczyny nie oskarżały się wzajemnie, nie wmawiały sobie, że coś robią źle.

Każda z nas jest świetną matką, niezależnie od tego czy karmi piersią czy mm, czy sama gotuje czy kupuje słoiczki, czy używa pieluch jedno- czy wielorazowych, czy nosi w chuście czy totalnie tego nie czuje. Każda z nas daje z siebie wszystko dla swojego dziecka.

karmienie piersią





Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.