Znów stać się sobą! Dlaczego “znów”, dlaczego “sobą”? Czy nagle stałam się kimś innym? Przeszłam jakąś transformację i nie podoba mi się ona? Nie, to zupełnie nie o to chodzi.

Pierwsze zmiany

Kiedy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży kompletnie jej odbija. Raz wpada w euforię i cieszy ciążą, kolejnego dnia ma wszystkiego dość i chciałaby schować się w najgłębszy, najczarniejszy kąt. Mija okropne (dla niektórych wspaniałe) 9 miesięcy i oto mamy w ramionach cały świat. Kolejna klepka w głowie zmienia położenie, przeskakuje. W 90% stajemy się monotematyczne. A co je, jak śpi, ile zrobiła kup? Typowe tematy początkujących matek. Zamykamy się tematycznie. Nasze życie kręci się dookoła tego bezbronnego maleństwa. Ono bez nas nie da sobie rady. Odsuwamy własne potrzeby na bliżej nieokreślony czas. Zapominamy o sobie, o tym co jest dla nas. Cały świat podporządkowany jednej, małej istotce. Mija rok, mijają dwa, młode stają się samodzielne i nie potrzebują już mamy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nadchodzi czas przebudzenia.

Obudź się!

Dwa lata to idealny moment, by zapoznać latorośl z przedszkolem. Stopniowo, powoli. Do tej pory przyklejone do matki młode nie wiedzą często, że istnieje świat poza mamą. W czasie kiedy Twoje dziecko bawi się w przedszkolu, choćby to miały być tylko 3 godziny, Ty zaczynasz odżywać. Jak Feniks. Między gotowaniem a prasowaniem, przez meandry Twoich myśli, próbuje przebić się dawna Ty. Najpierw nieśmiało, jeszcze nie jesteś świadoma tego co się wydarzy. Z czasem wdziera się w Twoją głowę coraz bardziej i bardziej. Budzi się Twoja wewnętrzna egoistka. Ta, która potrzebuje chwili dla siebie, wizyty u fryzjera, nowej pary butów i żelowych paznokci. Budzi się w Tobie ta osoba, której praca na stanowisku Home Manager przestaje wystarczać do szczęścia. Przychodzi dzień, kiedy do przedszkola wpadasz spóźniona i z przerażeniem odkrywasz, że Twojego dziecka to nie ruszyło. Nie jest już takim małym bobasem, to już duża dziewczynka/duży chłopiec. Wtedy dociera do Ciebie, że czas na siebie!

Pozytywna egoistka to ja!

Przyszedł ten moment. Pojawił się bez wcześniejszych zapowiedzi. Poczułam, że to jest czas, w którym mogę coś zmienić. Kiedy z domowego zacisza znów wyszłam “do ludzi”. Kiedy szpilki znów leżą na mojej stopie tak jak szklany pantofelek na stopie Kopciuszka. To czas, kiedy rano budzę się z chęcią do działania, mimo iż czasem pracy mam dużo. Potrafię przed 8 godzin skoncentrować się na tym co robię. Nie mam czarnych myśli związanych z moim dzieckiem. Cieszę się dniem, mimo iż tęsknię za Młodą. Ale ona rośnie, z każdym rokiem będzie potrzebowała mnie mniej, a przynajmniej w mniejszym wymiarze czasu. Teraz czas na mnie! Czas wziąć się za siebie, wskoczyć w obcasy i iść do przodu. Czas pomyśleć o sobie, o przyszłości. Postawić siebie wyżej. To jest ten czas!

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.