Wiele dziewczyn zadaje sobie pytanie czy będzie w stanie karmić dziecko piersią po cesarskim cięciu. Czasami są z tym problemy. Bywa, że same się blokujemy. Ale częściej jest to wynik braku wsparcia w zakresie kp, brak wiedzy o laktacji i brak pomocy w pierwszych godzinach po cięciu. Nie wiem czy karmiłabym Rozalię, gdyby podejście do karmienia w tamtym szpitalu było tożsame z podejściem w szpitalu, w którym rodziłam Florkę. Na szczęście, za drugim razem już wiedziałam co i jak, więc poradziłam sobie sama.

Pomoc laktacyjna po pierwszym porodzie

W szpitalu, w którym rodziłam Rozalkę przykładano dużą wagę do karmienia naturalnego. Od razu po zabiegu, po przewiezieniu mnie na salę przyszła do mnie położna i położyła mi Rozalkę na piersi. Byłam zaskoczona tym, że mała sama dopełzła do piersi i chwyciła brodawkę. Położna poświęciła mi czas, wyjaśniła jak mała powinna chwytać pierś, pokazała co robić jeśli źle złapie i opowiedziała o tym jak przebiega cały proces laktacji. Jako, że leżałam i nie mogłam wstać przynoszono mi córkę co 3 godziny do kamienia, i w dzień i w nocy. Kiedy kolejnego dnia mogłam już wstać położna ponownie przyszła do mnie i tym razem powiedziała o pozycjach do karmienia. Opowiedziała jak radzić sobie z nawałem, który nadszedł i chciał rozerwać mi biust, podpowiedziała o takich sposobach jak okłady z białej kapusty czy wypicie niewielkiej ilości szałwii. Niewielkiej, ponieważ szałwia hamuje laktację. Wyjaśniła mi również jak stosować laktator, by nie przesadzić z laktacją, ale też by jej nie zahamować. Dzieciaki w tym szpitalu nie były dokarmiane mieszanką. Można powiedzieć, że robiono wszystko, byśmy dały dzieciom najlepsze co mamy.

Karmienie piersią po drugim cięciu

Tym razem wiedziałam już co trzeba robić i w jaki sposób. Byłam przygotowana na wiele, ale nie na to, że położne wezmą dziecko i nie przywiozą go do czasu aż wstanę z łóżka. Z wielką złością zareagowałam na to, że położne wysłały męża do apteki po jednorazowe smoczki, bo mają „mleko od sponsora”. Zrobiłam Szymonowi małą aferę, że ma iść po dziecko, bo ja muszę ją nakarmić. Poszedł, przywiózł małą i powiedział mi, że położne dziwiły się, że chcę dziecko już, teraz, natychmiast przystawić do piersi. I kiedy Szymon był w szpitalu nie było większego problemu, mała była przy mnie i mogłam działać. Ale kiedy wychodził do domu, to musiał pogadać z położnymi, żeby łaskawie ruszyły się i przynosiły mi Florkę na karmienia. W czasie kiedy nie było jej przy mnie pomagałam sobie laktatorem. Powiedziałam, że nie dam za wygraną i będę karmić naturalnie. Bo ja jakby leniwa jestem i nie wyobrażam sobie biegać nocą po domu w poszukiwaniu butli i odmierzaniu odpowiedniej ilości mleka. Poza tym nie wydaje mi się, żeby to ułatwiało naukę spania w nocy. Do tego jeszcze dochodzi oszczędność pieniędzy, bo skoro sama mogę karmić, to po co kupowć mm? Kategorycznie odmawiałam podawania Florce mieszanki, przy mnie wypiła jej jakieś 15 ml. Ale tak się zaparłam, że poza tym jednym razem (jednym ode mnie, bo kto wie co było na oddziale noworodkowym) nie dostała mm. Udało mi się tak rozkręcić laktację, że waga zaczęła rosnąć, Florka przybiera książkowo, a ja mam totalną wygodę.

Dlaczego wsparcie położnych jest ważne

Gdyby moje dwa porody nie odbyły się w takiej kolejności, to być może nie dane by mi było poznać czym jest kp. Dwa różne szpitale i dwa różne, skrajnie różne podejścia do karmienia. W czasie, kiedy tak dużo mówi się o tym jak ważne jest karmienie piersią, jak wiele dobrego daje dziecku znalazł się szpital, który na dzień dobry mówi „idź pan kup smoczki”. Wydaje mi się, że to kwestia czystego lenistwa położnych, bo dziewczyny, które urodziły naturalnie miały dzieci od razu przy sobie i mogły działać. Ja musiałam walczyć o swoje, a co by było gdyby Szymon nie mógł być przy mnie? Pewnie zobaczyłabym dziecko dopiero wtedy, gdy wstanę na własne nogi. I o ile sam poród, możliwość kontaktu skóra do skóry po cięciu i opiekę medyczną uważam są świetną. O tyle wsparcie w opiece nad noworodkiem i pomoc w początkach kp oceniam bardzo fatalnie. Na szczęście nie poddałam się i dziś mamy za sobą ponad 2 miesiące karmienia wyłącznie piersią. Florka bardzo ładnie przybiera na wadze, jest radosna, spokojnie śpi (zwłaszcza nocą, tfu, tfu) i obie jesteśmy szczęśliwe.

Karmienie piersią po cesarskim cięciu

Karmienie po cesarskim cięciu jak widać jest możliwe. W wielu przypadkach trudniejsze, ale możliwe. Nasze nastawienie i pomoc położnych to klucz do sukcesu. I być może karmienie piersią nie jest łatwe, zwłaszcza na samym początku. Ale jest na pewno zdrowe i wygodne. Dlatego warto korzystać z pomocy położnych w szpitalu, a jeśli traficie jak ja, to pozostaje jeszcze koło ratunkowe. A kołem tym jest certyfikowany doradca laktacyjny. Doradce znajdziecie bez problemu, wystarczy wpisać w google odpowiednią frazę. Nie warto żałować pieniędzy na taka laktacyjną konsultacje, wiedza jaka zostanie wam przekazana i pomoc jaką otrzymacie jest bezcenna.

*

*

*

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz dwóch psiaków - Riko i Dosi. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.