Długo w nocy myślałam, czy w ogóle odzywać się w tym temacie. Nadal nie jestem pewna, ale jeśli nie wyrzucę z siebie emocji to wybuchnę. Niedziela miała być radosnym dniem. Chyba każdy czeka na ten jeden styczniowy dzień, gdzieś ulice naszego kraju mienią się kolorami, a z każdej strony i od każdego człowieka bije radość i uśmiech. Niestety stało się tak, że 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zmienił się w festiwal przemocy, hejtu, bezradności i smutku.

Wielka Orkiestra mojego dzieciństwa

Orkiestra gra od kiedy pamiętam. Kiedy zaczynali miałam niespełna 6 lat. Byłam w wieku mojej Rozalki. Wtedy jeszcze nie rozumiałam czym jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Zastanawiałam się dlaczego “Świątecznej”, skoro święta już dawno minęły. Ale podobał mi się ten energiczny pan w czerwonych spodniach i żółtej koszuli. Niecierpliwie czekałam na kolejne wejścia w TV, wrzucałam pieniądze do puszki i cieszyłam się, bo to co widziałam było radosne.  Nie, nigdy nie byłam wolontariuszką, nie zbierałam, nie poczułam atmosfery jaka panuje wewnątrz sztabu. Ale każdego roku wspierałam. Niedziela kolejnego finału była tą niedzielą, gdzie chętnie wybierałam się w okolice kościoła w mojej wsi, bo początkowo tylko tam można było spotkać wolontariuszy. Szłam, wrzucałam pieniądze do puszki, cieszyłam się z kolejnego czerwonego serduszka do kolekcji i wracałam do domu. Wieczorem spoglądałam przez okno w nadziei, że dostrzegę światełko do nieba i sama świeciłam latarką. Dziecięca naiwność i chęć pomocy wygrywała ze zdrowym rozsądkiem.

Z niecierpliwością czekałam na kolejny rok, na kolejny finał. Im byłam starsza, tym moja świadomość była większa. Rozumiałam jak duże kwoty jest w stanie zebrać Orkiestra, jak wielu osobom jest w stanie pomóc, jak wiele osób pociągnąć za sobą.

Orkiestra dnia dzisiejszego

21 lat później sama zostałam mamą. W szpitalu, w którym rodziłam była wiele sprzętów z czerwonym sercem. Gdyby nie te sprzęty, moje córki nie miałaby wykonanych wielu podstawowych badań. W tym czasie zrozumiałam co muszą czuć rodzice tych maluszków, które nie miałyby szans przeżyć, gdyby nie pomoc WOŚP. Kiedy sama poczułam co znaczy miłość do dziecka, zrozumiałam, że gdyby nie dzieło Jurka Owsiaka, w polskich szpitalach dziecięcych byłoby naprawdę źle. Zresztą, wystarczy spojrzeć ile dzieci, którym Orkiestra pomogła grają dzisiaj razem z nią. Opowiadają swoje historie, są świadomi, że gdyby nie sztab ludzi Owsiaka nie było by ich dziś na świecie. Gdyby nie doposażenie szpitali w najnowocześniejszy sprzęt, nie było by ich tutaj. Te dzieci to najlepsze świadectwo dla dzieła Owsiaka.

Od 7 lat rok rocznie Orkiestra dostaje po dupie. Są ludzie, którzy za cel wzięli sobie zniszczenie jej. Ludzie, którzy sami nie potrafią zadbać o wyposażenie szpitali, o pomoc dzieciom. Ludzie, którzy bronią życia nienarodzonego, mają głęboko w dupie narodzone dzieci, które bez sprzętu od WOŚP są bez szans. Co zrobili ci, którzy obrażają Owsiaka, obrzucają wyzwiskami i bluzgają? Co dobrego robią dla nas? Dla społeczeństwa i dla dzieciaków? Nie robią nic. Nic co przynosi korzyści dla ogółu. Cholernie przykro się czyta wypowiedzi, w których cała wina za niedzielne wydarzenia zrzucana jest na człowieka, który nie mógł mieć na to żadnego wpływu.

Jest mi po ludzku źle

Nie chcę mieszać się w politykę. Ale nie da się obojętnie przejść wobec tego, co ewidentnie jest zamiarem rządzących. Przecież o wiele łatwiej rujnować wszystko kolejnym pseudo programem społecznym, na który nas nie stać niż przyznać rację tym, którzy faktycznie niosą pomoc. Lepiej zgnoić i zdeptać człowieka, który wyposażył szpitale w tysiące, jak nie miliony, nowoczesnych urządzeń, niż działać wspólnie dla dobra ogółu. Polacy potrafią być ponad podziałami tylko raz w roku. Tylko jednego dnia w roku potrafią się zjednoczyć (poza jednostkami). Tym dniem jest dzień Finału! A ci, którzy teoretycznie powinni nas reprezentować i działać w naszym imieniu – robią wszystko by nas podzielić.

Mam szczerą nadzieję, że Jurek Owsiak i Orkiestra nie poddadzą się, nie dadzą się złamać i za rok zagrają z jeszcze większą pompą! Polska się dzieli, pozostaje tylko wierzyć w to, że ten podział nie dojdzie do skutku. Że Orkiestra się nie da, że Jurek nadal będzie działał. Że nasze zaangażowanie będzie jeszcze większe. i, że te jednostki w końcu zmądrzeją. Na hejcie i robieniu gównoburzy można się wybić, ale tylko na chwilę, upadek z takiej wysokości cholernie boli. Oby zapamiętali to ci, którzy teraz zrzucają winę na za niedzielne wydarzenia na Owsiaka.

 

#muremZaOwsiakiem    #DzikiKraj    #JurekNieOdchodź

orkiestra

 





Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta Sobczyk-Ziębińska

Absolwentka Komunikacji Społecznej na Politechnice Śląskiej. Obecnie mama dwóch cudownych córek - Rozalki i Florki, oraz berneńskiego psa pasterskiego - Riko. Uwielbiająca rolę Home Manager'a, pretendująca do miana Perfekcyjnej Pani Domu fanka książek historycznych i obyczajowych, a także niepoprawna romantyczka.