W niedziele wywołałam poruszenie na prywatnym profilu na facebooku. I to poruszenie nie lada, boje się czy MOPS mi do drzwi nie zapuka. Wszystko za sprawą zdjęcia. Tego zdjęcia:
IMG_20150222_140837
Się zaczęło dość szybko, że bez czapki, że w lutym, że dziecko powinno mieć czapkę. Serio? Czym się różni luty od innych miesięcy? Tym, że to zimowy miesiąc, a skoro zima to dziecko trzeba wpakować w kożuch, przykryć trzema kocami w wózku i na dwór prawie nie wychodzić (chyba, że już naprawdę, ale to naprawdę MUSIMY). Ciekawe czy gdyby nagle w lipcu temperatura spadła do 11ºC to dzieciaki miałyby czapki na głowach? Wątpliwe, bo to byłyby przecież środek lata. Skąd w ludziach takie przywiązanie do pory roku? Ale wracając do zdjęcia, muszę wam przybliżyć okoliczności. Zdjęcie wykonane zostało w niedzielę 22 lutego, mniej więcej o godzinie 14.00. Temperatura na dworze +11ºC, wiatr – brak. Dorośli ubrani w wiosenne kurtki i buty, a towarzyszące im dzieci – jak na ciężkie mrozy. Hej! Opanujcie się! Zaparzenie, przegrzanie dziecka wcale nie jest dobre!
Od pierwszych dni Rozalki słyszę w kółko od różnych osób zdania w stylu:
– ubierz ją cieplej!!
– załóż czapkę!!
– serio, nie ma rajstop pod spodniami??
– a gdzie Rozalka ma czapkę??
– dziecko nie może chodzić na boso!!
– ubierz jej skarpetki!!
– gdzie ma czapkę??
– rozchoruje się!!
– dostanie zapalenia ucha bez czapki!!
Ludzie opanujcie się, ok? Każdy może mieć swoje zdanie, takie wasze święte prawo, ale nie decydujcie za mnie co mam robić z własnym dzieckiem. Zwłaszcza, że większość tych dobrych rad i pytań zadawanych wielce zdziwionym tonem pochodzi od osób, których pozawijane “na Eskimosa” dzieci są non stop chore. My natomiast wyznajemy trochę inną zasadę, brzmi ona:

NIE PRZEGRZEWAJ DZIECKA I UBIERAJCIE SIĘ STOSOWNIE DO POGODY, JAKA PANUJE NA ZEWNĄTRZ.

Przegrzanie może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zarówno na zewnątrz jak i w domu. Optymalna temperatura otoczenia dla dziecka to 20ºC, mówię tu o temperaturze w domu. U nas bywało i o stopień mniej, więc kto do nas wpadał to mówił, że mamy w domu zimno. Doprawdy? A dziecko w krótkim rękawku i na boso. Dzięki ustawieniu takiej temperatury w domu nie martwię się o przesuszone powietrze zimą, efekt jest taki, że nie męczymy się co chwila z katarem. (Katar i inne problemy laryngologiczne, alergie też, z jakimi spotykamy się zimą są spowodowane najczęściej przez zbyt suche powietrze.)
Niestety w wielu z nas siedzi jeszcze przekonanie, że dziecko musi być ubrane ciepło. Tylko co znaczy ciepło? Ciepło w stosunku do czego? Na pewno nie do naszego odczucia chłodu. Takie porównanie jest niemiarodajne. Na ten przykład niedziela ze zdjęcia: mnie było ciepło w lekkiej, wiosennej kurtce. Mój jeden krok to trzy kroki Dzieciorki. Kto się szybciej zagrzeje? Ano właśnie, szybciej zagrzeje się dziecko. Mnie może być zimno, jej będzie ciepło. Co innego jeśli mówimy o noworodku, niemowlaku, dziecku, które cały spacer spędza w wózku i się nie rusza. Wtedy faktycznie dobrze jest ubrać ciut (jedną warstwę) cieplej lub po prostu okryć kocykiem, nic więcej.
Ważne jest też zaufanie. Dziecku trzeba ufać. I jeśli chcesz napisać, że dziecko, że nie wie, nie rozumie, nie ma zdania – to nie pisz, bo będę miała kolejny temat na wpis (co oznacza, że mnie zainspirujesz i pomożesz). Dziecku trzeba pozwalać na zdobywanie doświadczeń. Ja tak zrobiłam. W któryś grudniowy dzień Rozalka nie chciała ubrać rękawiczek, zdejmowała je szybciej niż zdążyłam powiedzieć “NIE”. Więc odpuściłam, nie ubierałam jej na siłę. Zmarzły jej łapki, ojj zmarzły. I wiecie co? Kolejnego dnia sama przyniosła rękawiczki i kazała sobie ubrać. To samo jest z tą czapką “niezgody”. Kiedy jest jej zimno to po prostu pokazuje, że chce ubrać czapkę. Kiedy jest jej ciepło zdejmuje ją. Dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje. Dziecko prędzej zrozumie jeśli doświadczy, niż jeśli je zmusimy słowami. Dni, kiedy biega po domu bez skarpet (kapci nie posiadamy w ogóle) ciężko zliczyć. Po prostu siada i zdejmuje. Jak chce ubrać ponownie to sama o tym sygnalizuje.
Choroby? Nie wiem, nie znam. Poza trzydniówką Rozala nie choruje, nie ma kataru, nie boli ją gardło (dziwne, prawda? Zwłaszcza, że często pije sok prosto z lodówki i je lody).

Dla mnie to tyle w temacie. Na koniec mam dla was dwa gratisy:

1. Po czym poznać polskie dziecko za granicą? Po czapce.

2. Fotki ze stycznia, na pohybel tym, którzy uważają mnie za wariatkę.

Written by Marta S.

  • Zgadzam się w 100 % nie którzy rodzice nie mają wyobraźni niestety… Nie raz sama denerwuje się wchodząc do jakiegoś wielkiego marketu rodzice wyrozbierani z kurtek, szalików, czapek a dziecko siedzi w wózku w czapce kurtce i szaliku i dziwić się,że dziecko płaczę i jest niespokojne.

  • Moje dzieciaki to akurat zmarźluchy po matce więc czapki mają obowiązkowo, w domu ku przerażeniu mojej teściowej, która na szczęście rzadko u nas bywa, biegają w samych skarpetkach i też ciągle słyszę, że im zimno. Nie trzymam ich kapci pod kluczem więc jakby im było zimno to by je założyli. Ubieram dzieci tak jak uważam za stosowne,ale do głowy by mi nie przyszło żeby komuś zwrócić uwagę, albo krytykować go za to, że jego dziecko to powinno mieć jeszcze szal, czapkę i najlepiej koc. Ludzie to muszą mieć nudne życie, że się takimi sprawami zajmują.

  • Famii

    Na sobotnim spacerze miałyśmy czapkę ( ale taką cienką ) ze względu na wiatr – mieszkamy nad morzem i tu zawsze wieje 😉 Rękawiczki nawet młodsza miała zdjęte w wózku ( dopiero później założyłyśmy bo łapki były zimne ). Ubiór 3 latki – cienkie rajstopy + zwykłe ( nie jakieś grube, zimowe ) getry, sukienka ( miała urodziny i chciała wyjść w “jajstopach” to założyłam na to te getry 😉 ). Bluza + cienka kurteczka i cienka czapka – tyle. W domu mam praktycznie wszystkie grzejniki zakręcone, a w kuchni uchylone okno. Dziewczyny chodzą w spodniach i bluzkach z długim rękawem. Młodsza na skarpetkach ( ma roczek ) a starsza skarpetki + kapcie ( na boso jakoś nie lubi ). Jeśli sprawdzam i któraś ma np. mocno zimne ręce to ubieram grubsze spodnie lub bluzę. Dodatkowo dziewczyny prawie przez cały dzień “walczą” na podłodze ( nie mam dywanów i wykładzin, nie kładę też kocyków ). Moja mama śmieję się, że mam tzw. “zimny chów” – ale młodsza jeszcze ani razu nie chorowała, starsza chorowała gdy właśnie szalałam z temperaturą. Obie w nocy się rozkopują, jeśli je przykryję to są spocone. Przykładowo: koleżanka ma pół rocznego synka, nie lubi do nas przychodzić bo jej zimno. Gdy już czasem nas odwiedzi to małemu zdejmuje tylko kurtkę, czapkę, szalik i rękawiczki ( ma na sobie jeszcze rajstopy, 2 pary spodni, 2-3 bluzki ) i sadza go na złożony gruby koc. Oczywiście okno muszę zamknąć… Mały niedawno przechodził zapalenie gardła. Ja też nie lubię do niej chodzić, ale gdy już tam dotrę moje dziewczyny chodzą na krótkim rękawku i bez spodni. Ja siedząc w cienkiej bluzce z krótkim rękawkiem pocę się. Wyjście od niej na zewnątrz w zimie to uczucie jak ktoś by mi ciekłym azotem po twarzy przejechał ( pamiętajmy o wietrze ). Ostatnio usłyszałam od niej tekst, że jej mały ma non stop katar – to mówię, żeby nawilżacz powietrze kupiła, ona że ma, ale nie używa bo zimne powietrze leci… Ręce mi opadły… Co kto lubi, prawda? 😉

    • Silje

      Dokładnie tak, co kto lubi. Byle nie wmawiać innym, że robią źle, bo każda z nas dla własnego dziecka robi najlepiej jak może :)

  • Ty wyrodna matko! Jak możesz nie zakładać dziecku czapki? Przecież ona się przeziębi 😛
    A na serio to ludzie mają nasrane w głowach. Latem stałam w kolejce w warzywniaku. Prawie 30 stopni na dworze. Karolina w bodziaku i opasce na cienkiej gumce leżała w gondoli. Nagle zaczepia mnie Pani i mówi.. ale jak tak bez czapki? nie boi się Pani, że mała dostanie zapalenia ucha? Ja grzecznie odpowiedziałam że nie i zapytałam czemu sama nie ma czapki… Ludzie jak widzą małe dziecko bez czapki lub porozbierane to nagle czują się w obowiązku wyrażenia własnego zdania na ten temat!

    • Silje

      Nudzi im się bardzo, to komentować muszą. Ale sprobuj im uwagę zwrócić. Hohohooo to będzie taka afera, że głowa mała :)

    • Manufaktura Charlie

      U mnie zestaw pytań ” gdzie ma czapkę, gdzie skarpetki, czemu dajesz jej sama wodę bez glukozy” 😜 można zwariować 😊 ale to moje dziecko i nic nikomu do tego co ma czy nie ma na głowie czy na stopkach i w butelce, ooo i propos butelki to było “czemu nie piersią” 😜😜😜

  • Pingback: Afera czapeczkowa | cwanamama()

  • Pingback: Babcia wie lepiej, zawsze!! | Dzieciorka()

  • Marta w NL to normalne, a niemowlęta w bosych stopach w wózkach są wożone i nikt się nie dziwi, a sory tak wytykają polskie dzieci naubierane jak na sybir 😀 Moje chodzą bez czapek chyba że wieje to starszy ma czapę bo miał drenaż uszu

    • Julka, bo u nas nadal żywe jest przekonanie, że ubiera się do pory roku a nie temperatury i potem tak to wygląda jak wygląda :)

  • Tego chyba nie da się uniknąć. Też ciągle słyszę, że za lekko ubieram dzieci, i że na ogrzewaniu oszczędzam. Na nic racjonalne tłumaczenia, ani nawet zalecenia od lekarza (mój synek ma AZS, dla niego przegrzanie to koszmar). Jeśli wybieramy się do kogoś w odwiedziny (zimą), to często bierzemy dzieciakom krótkie spodenki na zmianę, bo w domach sauna – komentarze, które wtedy słyszę pozostawię bez komentarza.

    • Komentarze się odbijają w przedszkolu 😉 zgadnij, które dzieci chorują najczęściej 😉

      • No i chyba to jest najważniejsze 😀 A jak chcą to niech gadają – na zdrowie :))))