Jako jedna z przedstawicielek akcji KochamZapinam czuję, że muszę coś więcej w tym temacie powiedzieć. Jak wiecie ostatnie dni wakacji spędziłam w sielskich okolicznościach przyrody. Wsi spokojna, wsi wesoła – zdałoby się przytoczyć. Jednak to na co się napatrzyłam powoduje u mnie gęsią skórkę, szybsze bicie serca i taki ból duszy, jaki ciężko sobie wyobrazić. O co chodzi? Chodzi o dzieci oraz o to, że w wielu miejscach fotelik samochodowy to jednak fanaberia.

W zeszłym tygodniu postanowiłam spędzić z Rozalią kilka dni na wsi pod Jędrzejowem. Lubimy tu przyjeżdżać. Czasem wybieramy się nawet do miasta, by zrobić małe zakupy. Nie inaczej było tym razem. Podjechałyśmy pod jeden ze znajdujących się tu dyskontów i moje oczy mówiły “nie wierzymy”, rozum wołał “olaboga!”, język chciał mówić, a ręce działać. Nie widziałam ANI JEDNEGO dziecka, które jechało w samochodzie tak jak powinno! To jest straszne, to jest wręcz tragiczne. Utkwiło mi w głowie kilka sytuacji, które pozwolę sobie przytoczyć.

1. Małżeństwo, zakupy zapakowane, mama za kierownicą, tata z tyłu, dziecko poniżej roku na przednim siedzeniu w lichym foteliku, równie licho przypiętym do fotela samochodowego, zapięte tak, że jedynie klamra była gdzie powinna, na drogę dostał butlę.

2. Rodzina, 5 dorosłych osób i niemowlę, fotelik z grupy 0 oczywiście był, ale dziecko na rękach u jednego z pasażerów. Wyobrażacie to sobie, 3 osoby dorosłe plus pusty fotelik na tylnej kanapie!?

3. Pani z dwójką dzieci, młodsze jeszcze w pieluchach, starsze z 8 lat, oboje bez fotelików w samochodzie. Fakt, ma się duży samochód to na pewno ma się dużo większe szanse w wypadku, co tam foteliki.

4. Młode małżeństwo z małą, około 7-miesięczną księżniczką (dosłownie – sukieneczka większa niż dziecko, kolczyki, opaski i spineczki), której fotelik to dyskontowy KinderKraft zapinany pasem samochodowym (zajrzałam do auta przez okno).

Widziałam też wiele innych dzieci przewożonych bez fotelików, na kolanach, na przednim fotelu, ale wiecie co? Nie widziałam ŻADNEGO dziecka, które byłoby przewożone dobrze. Nie chcę generalizować i wysnuwać wniosków, że wieś czy małe miasteczko to i świadomość niższa, bo to nieprawda. Z podobnymi sytuacjami można spotkać się w dużych miastach.

A prawda jest jedna! KochamZapinam!

W czasach, gdzie każda informacja jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy chcieć ją zdobyć, nie powinno dochodzić do takich sytuacji. W czasach, gdzie dziecko ma na sobie ubrania często wartości średniej klasy bezpiecznego fotelika, rodzice mówią, że nie stać ich na taki wydatek! Wyobrażacie sobie to? Buciki 200 zł, spodnie 150 zł, koszula 70 zł, sweterek lub marynarka 120 zł, do tego stylowa czapka 50 zł, wiecie co mi wychodzi? Wychodzi mi, że dokłada się stówkę i kupujemy naprawdę fajny fotelik, który na pewno posłuży dłużej niż owe tekstylia. I wkurza mnie ten brak wyobraźni, wkurza mnie zdanie “ale my jeździmy przepisowo i nie szalejemy na drodze”. Ok, dobra, ale za innych użytkowników drogi nikt nie odpowiada. Nigdy nie wiesz co się wydarzy, nie możesz przewidzieć wielu sytuacji, dlatego na co dzień zastanawiasz się kilka razy zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję. Nad wyborem wózka czy pościeli do łóżka zastanawiasz się dłużej niż nad wyborem fotelika. Wierzysz w to, że ECE R44-04 to ważny test, który gwarantuje bezpieczeństwo, tymczasem ta NORMA to jedynie spełnianie minimalnych wymagań, które dopuszczają produkt do sprzedaży.

Wszystkie produkty, które otrzymują certyfikat bezpieczeństwa R44/04, poddane były następującym testom:
– zderzenie czołowe przy prędkości 50km/h,
– zderzenie z tyłu przy prędkości 32km/h, oraz obrót samochodu o kąt 360 stopni.

http://www.fotelik24.pl/blog/glossary/ece-r4404

Tak właśnie prezentuje się “test” fotelików posiadających certyfikat bezpieczeństwa R44/04. Teraz powiedzcie mi w jakim stopniu do zderzeń dochodzi przy takich prędkościach? Dodam, że w tym teście samochód uderza w betonową ścianę, a nie w inny samochód, poruszający się często z dużo większą prędkością, i niekoniecznie pod kątem prostym tak jak w testach homologacyjnych.

Czytasz opinie w sieci i często nie zdajesz sobie sprawy, że rodzic ją piszący patrzy na fotelik pod kątem czyszczenia tapicerki, ulubionego koloru czy tego jak bardzo poci się w nim dziecko. Rodzic jest zadowolony z fotelika, głównym plusem jest niska cena i turkusowy kolor. Nie zdajesz sobie też sprawy, że wiele dobrych opinii słabych fotelików jest pisanych na zlecenie.  Tak, ktoś dostaje śmieszne pieniądze za pisanie bzdur wyssanych z palca tylko po to, by naiwni rodzice i dziadkowie kupili ten konkretny fotelik. Mówiłam wam, że do fotelika, który kupili moi rodzice sanki był gratis? Paranoja! Teraz to wiem, wtedy byłam równie zielona w temacie jak wielu rodziców nadal jest.

Włącz wyobraźnię!

Tak niewiele i aż tak wiele potrzeba, by zapewnić bezpieczeństwo naszemu dziecku. Może zamiast kolejnych zabawek na urodziny czy święta, zróbcie rodzinną zrzutkę na porządny fotelik samochodowy? Zamiast kupować styropianową rzeźbę w pokrowcu na promocji w dyskoncie czy markecie wybierzcie się do porządnego sklepu, gdzie sprzedawcy znają się na swojej robocie i o bezpieczeństwie dziecka w samochodzie wiedzą najwięcej.  Zamiast oglądania głupich seriali, w których fotelik z grupy 0 zamontowany jest przodem – sprawdźcie poprawność montażu waszego fotelika. Niech spełnia chociaż te minimalne normy jakie sprawdza homologacja. Bo nawet ona nic nie da, jeśli fotelik nie jest dobrze zakotwiony w samochodzie, a dziecko nie jest prawidłowo w nim zapięte.

Prawidłowo zapięte znaczy tak jak poniżej:

kochamzapinam

Pasy przylegają płasko do ciała dziecka, tak że nie ma ono możliwości wyciągnąć rąk z uprzęży fotelika. Nie mogą być poskręcane, ani zbyt luźne. Zagłówek ustawiony jest na odpowiedniej do wzrostu dziecka wysokości. A sam fotelik, nieważne czy RWF czy FWF, zapięty jest z należytą starannością, mocno napiętym pasem, tak, że nie rusza się tylko siedzi na kanapie sztywno. Fotelik musi być dobrany do wzrostu i wagi dziecka, jeśli maluch waży 15 kg to wcale nie znaczy, że już może jeździć w foteliku z grupy 15-36. NIE! Nadal powinien jeździć w foteliku do 18 lub 25 kg i powinien być zapięty w 5-punktową uprząż.

Te kilka prostych zasad daje naprawdę dużo. Bezpieczeństwo dziecka podczas podróż oraz spokój rodziców o ich dziecko. Nie śpieszcie się ze zmianą fotelika na większy, to wcale nie doda waszemu dziecku wzrostu, wieku. Wcale nie staniecie się lepszymi rodzicami, bo teoretycznie i w waszym mniemaniu dziecko wyprzedza rówieśników w rozwoju.

Fakty

Dlaczego zbyt wczesne przesadzanie dziecka do kolejnych fotelików jest złe? Dlaczego najlepiej wozić tyłem jak najdłużej się da? Spójrzcie na proporcje głowy do ciała w zależności od wieku człowieka.

proporcje-ciala-2

Różnica widoczna jest gołym okiem. Głowa małego dziecka to 1/4 masy ciała. Wiecie co to znaczy? Że jest ciężka, tak. Dziecko waży 4 kilogramy, a jego głowa kilogram.Gdyby dorosły miał te same proporcje to byłoby nam naprawdę ciężko. Dla przykładu: ja ważę 56 kilogramów, gdyby moja głowa ważyła 1/4 mojej masy, to łatwo policzyć, że mój kark musiałby udźwignąć ciężar 14 kilogramów, bo tyle ważyłaby moja głowa. Wyobrażacie to sobie? 14 kilogramów to tyle ile waży moja 3-letnia córka. Na rękach ciężko mi ją utrzymać, a co dopiero na głowie. Jeśli chcecie poczytać więcej o anatomii dziecka i tym jak ma się ona do przewożenia w fotelikach kliknijcie na obrazek powyżej, przeniesie was do artykułu.
Podczas jakiegokolwiek zderzenia na ciała pasażerów działają siły. Podczas zderzenia pojazdów jadących z prędkością 50 km/h na ciało pasażera działa taka siła jakby spadł on z wysokości trzeciego piętra. Potraficie sobie to wyobrazić? Mnie na takiej wysokości już zaczyna się kręcić w głowie.
Dziecko zapięte trzypunktowymi pasami bezpieczeństwa podczas zdarzenia drogowego, kolizji czy wypadku, wysunie się z nich. Wyjedzie dołem, pod biodrową częścią pasa. Dlatego tak ważne jest, by dzieci jeździły jak najdłużej zapięte w 5-punktową uprząż własną fotelika samochodowego.

Myślę, że wiele odpowiedzi na nurtujące was pytania znajdziecie na stronie fotelik.info. Naprawdę warto tam zajrzeć przed zamówieniem jakiegoś bubla na aukcji internetowej. Poza tym polecam wam również moje inne wpisy związane ze tematem KochamZapinam:
KochamZapinam, a ty?
KochamZapinam, więc o co ci chodzi!
RWF – nie taki diabeł straszny
Bezpiecznie w aucie
Joie Stages, RWF w dobrej cenie

I to było dzisiaj na tyle, a Ty – w czym wozisz swoje dziecko?

.

.

.

.

************************************************************************************************************
Jeśli spodobał Ci się ten wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz po sobie ślad
i udostępnisz go dalej.
Zapraszam do śledzenia mojego profilu na facebook oraz instagram.

Written by Marta S.

  • Moja córka ma 3 latka, jeździ w foteliku RWF i wszyscy się dziwią i nam i jej, bo przecież jej niewygodnie, bo chyba się jej w głowie kręci, bo ja muszę siedzieć z tyłu (z przodu już miejsca nie ma dla pasażera przez fotelik), bo nóg nie ma gdzie dać. A niech sobie gadają, a my śmigamy tyłem z dobrze przypiętym maluchem :)
    Ostatnio zaczęłam zwracać uwagę jak dzieci są zapięte. Zawału dostałam w sobotę jak zobaczyłam, że córka kuzyna przyjechała sobie w spacerówce włożonej do auta… bo przecież spała! :(
    Pozdrawiam :)

  • To jest paranoja! Temat beznadziejnych fotelików jest dla mnie tak samo wkurzający jak szczepienia czy dziwne walki matek. Ja pierdzielę, tu nie chodzi o to, że ktoś się wymądrza, czy próbuje wycisnąć z nas kasę. To jest prosta fizyka! Dla mnie bezpieczeństwo dziecka nie ma ceny. Jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży, odkładałam najwięcej ile się dało, bo wiedziałam, że czekają nas spore wydatki. Co prawda o fotelikach wtedy jeszcze nie miałam zielonego pojęcia, ale jak już zostałam uświadomiona przed zakupem, ostatnia rzecz, na jaką patrzyłam, to cena.

    • Tylko, że o ile na takie sprawy jak karmienie czy przebieg porodu (tematy do walki i dyskusji niewyczerpane) niekoniecznie można zaplanować to wybór fotelika to sprawa, na którą rodzice mają wpływ w 100% i nie wykorzystują tej możliwości. Ty wiesz o co chodzi, ja wiem, coraz więcej z nas wie, ale są rodzice, którzy nadal wierzą w to, że “tylko kawałek” i że “nic się nie stanie”.

  • Ja już nawet nie zaglądam do innych aut, bo tu gdzie mieszkam jest jakaś tragedia…

  • Jestem w szoku, że natknęłaś się na tak wielu rodziców nieprawidłowo przewożących dzieci. Ja jeszcze się z tym nie spotkałam. My mamy też fotelik tyłem do kierunku jazdy. Zmieniliśmy bo syn się w łupince już denerwował, chociaż chyba poprostu trochę obraził się na podróżowanie, bo i zmiana fotelika nie pomogła. Teraz robimy chwilę wytchnienia od jazdy by z powrotem się polubili. Najważniejsze, że jest bezpiecznie😊

    • Ja też jestem w szoku, nie sądziłam, że na jednym parkingu w ciągu kilku minut mogę zobaczyć aż tyle rażących błędów.

  • Nie do wiary, jak wiele ludzi ignoruje temat bezpieczeństwa dziecka w aucie! Ostatnio zszokował nas znajomy, bardzo bogaty, kulturalny i światowy człowiek, który oznajmił, że jego dzieci (kilkuletnie) w ogóle nie jeżdżą w fotelikach!